Warning: mkdir() [function.mkdir]: No such file or directory in /includes/Core/AdoDB/adodb5/adodb.inc.php on line 1735

Warning: mkdir() [function.mkdir]: No such file or directory in /includes/Core/AdoDB/adodb5/adodb.inc.php on line 1735

Warning: mkdir() [function.mkdir]: No such file or directory in /includes/Core/AdoDB/adodb5/adodb.inc.php on line 1735
Europejskie Centrum Solidarności

WSZYSTKIE PRZESTRZENIE PUBLICZNE EUROPEJSKIEGO CENTRUM SOLIDARNOŚCI ZOSTAŁY ZAMKNIĘTE    → szczegóły

ALL PUBLIC SPACES OF THE EUROPEAN SOLIDARITY CENTRE HAVE BEEN CLOSED   → details

SĄSIEDZI STOCZNI

SUPERBOHATEROWIE Z PLASTELINY

Ta historia mrozi krew w żyłach: twarogowy potwór w twarogowym kombinezonie, który uwielbia naleśniki i słodki twaróg, chce przejąć kontrolę nad wszystkimi mleczarniami i sklepami z nabiałem. To jeden z wielu bohaterów, którzy niemalże do łez rozśmieszyli publiczność zgromadzoną w podwórkowym kinie Sąsiadów Stoczni. Animowane dzieło to efekt warsztatów dla dzieci w ramach projektu ZROZUMIEĆ SIERPIEŃ.

Fajna jest współpraca
Dzieci uczyły się podczas warsztatów pracować w technice animacji poklatkowej, która pozwala łączyć kolejne kadry zdjęciowe – uczyły się budować postaci, pisać scenariusz, lepiły bohaterów z plasteliny i wreszcie klatce po klatce fotografowały sceny. W ten sposób wakacje spędzały dzieci z ulic: Jaracza, Gdyńskich Kosynierów, Doki, Robotniczej i Jana z Kolna w Gdańsku oraz przyjezdne, z innych dzielnic miasta.
Zdaniem 13-letniego Miłosza Milewskiego, który przyjeżdżał na warsztaty z Przymorza wraz ze swoim 9-letnim bratem Olafem, takie warsztaty łączą, uczą współpracy, pokazują, że fajnie się pracuje z innymi.
Obok twarogowego potwora do akcji ruszył Stefan, który umie latać i ratuje kotki z drzew; chłopiec, który zmienia się w 3-metrowego czerwonego Gluta, pseudonim CAZZ; latający jednorożec Ludu (biały z czarnymi skrzydłami) i księżniczka z dwiema pandami.

Pozytywna cząstka historii

Agnieszkę Balkus, animatorkę prowadzące warsztaty, z wykształcenia architekt wnętrz, zaskakiwały pomysły, jakie rodziły się w głowach dzieci.
Mając parę lat na karku ma się już swoje utarte schematy, a dzieci potrafią wybiec poza nie. Ten cudowny chaos był bardzo twórczy. Takie warsztaty to otworzenie okienka na świat – uważa Agnieszka Balkus. – Pokazaliśmy dzieciom, że same mogą coś zrobić. Taka moc sprawcza została zakorzeniona w tych najmłodszych, dobrze byłoby, aby w coś dobrego się przerodziła.
Na finale wydarzenia spotkaliśmy się 28 sierpnia na podwórku Wspólnoty ul. Robotnicza 21/26 i Jana z Kolna 26/30. Wyświetlono dwie animacje. Pierwszą pt. „Twarogowi sąsiedzi”, opowieść o superbohaterach, którzy mieszkają na jednym osiedlu i ich wspólnym, nie zawsze zgodnym życiu. Historia kończy się happy endem, gdyż supersąsiedzi zrozumieli, że już nie muszą ze sobą walczyć. Druga animacja, to „Sąsiedzki gol”, opowieść o tym jak gra w piłkę uratowała życie pewnej księżniczki, która spacerowała z dwiema pandami.
Młodzi twórcy, prawdziwi superbohaterowie festynu podwórkowego, otrzymali symboliczne Oskary i niespodzianki od ECS.

Czarno-białe wspomnienia
Dla 44-letniego Dariusza Jaworkiego, ojca 8-letniej Oli, uczestniczki warsztatów, film był dużą niespodzianką.
Takie zajęcia są świetne, raz że dzieci mogły zrobić film animowany i drugie, że to wszystko łączy się z przybliżaniem historii tego miejsca – mówi Dariusz, podkreślając, że sam nie jest gdańszczaninem i w pewnym sensie zazdrości Sąsiadom Stoczni. – Mieszkańcy są pozytywną cząstką tej historii, teraz widzą wspaniały kraj, który się rozbudowuje, zazdroszczę, że uczestniczyli w przemianach.
Perspektywa mieszkających tu ludzi jest jednak nieco inna. Podwórko, na którym się spotkaliśmy na finale projektu, pamięta dobrze rok ’70 i ’80. Na środku podwórza wciąż suszy się pranie na linkach i stoi trzepak, podobno od zawsze. Oprócz dachu, który już kolejny rok przechodzi generalny remont, tamtejsze kamienice nadszarpnął ząb czasu. Jak mówi działający w zarządzie wspólnoty Piotr Siewaściuk – który wraz z 2,5-letnią córeczką Agatką przyniósł dla sąsiadów blachę babeczek – jego marzeniem jest plac zabaw, ale mimo wielu starań dotąd nie ziściło się. Ducha jednak nie traci.
W dniu festiwalu podwórkowego trzepak zagrał rolę ekspozytora dla mini wystawy fotograficznej, na której pojawiły się współczesne zdjęcia kamienic. Czarno-białe fotografie opatrzone opowieściami mieszkańców, stanowiły próbę rekonstrukcji zdarzeń sprzed lat. Znaleźliśmy na nich m.in. wypowiedź Jolanty Rybarczyk, mieszkanki kamienicy.
Pamiętam czas w grudniu 70’, kiedy ten robotnik pokrwawiony, pobity uciekł do mojego mieszkania, gdzie ja razem z matką go opatrywałam, gdzie go ukrywałam, żeby go milicja nie złapała. (…) Ci ludzie uciekali w pierwsze lepsze drzwi, (…) tu buzie się opatrywało z ran, chwilę się przetrzymało, żeby przeleciała ta nagonka i się go wypuszczało, żeby spokojnie do domu doszedł – wspomina.

Jestem zachwycona
Na jednej z fotografii umieszczona także wypowiedź Teresy Gromadzińskiej, która wspomina czasy, gdy ludzie tak bardzo sobie pomagali.
Jak przywozili węgiel, to jeden z sąsiadów przez krótkofalówkę skrzykiwał innych i w pół godziny węgiel wszyscy razem zrzucali do piwnic, na górce usiedli, piwko wypili, taka rodzinna atmosfera.
Mieszkająca przy ul. Jana z Kolna przez 30 lat Teresa wspomina także, jak na bosaka gdy milicjanci akurat się rozchodzili, wraz z sąsiadkami podbiegała do muru i rzucała stoczniowcom puszki, czy chleb.
– Tamten czas był straszny, choć najgorszy był chyba rok 70’, bo wówczas to podziemie nie było tak zorganizowane, ludzie byli nieświadomi, zastraszeni, oszukiwani, słyszałam przez to małe okienko w mieszkaniu jak wołano do stoczniowców: „Wychodźcie nic Wam się nie stanie!”. A tymczasem kilkadziesiąt „suk” stało i wywozili ludzi. Były też czołgi rosyjskie za oknem – wspomina Teresa. – Jestem zachwycona tym co się tu dziś dzieje.
41-letnia Barbara Lesner, mama jednego z uczestników warsztatów, przez 39 lat mieszkanka przy ul. Jana z Kolna 28, podobnie jak Teresa, wspomina wydarzenia rozgrywające się za murem.
Przez ten mur, który przed sobą widzimy jako dzieciaki podawaliśmy jedzenie stoczniowcom. W czasie komuny mieliśmy jeden cel, ludzie byli życzliwy, sąsiad sąsiadowi pomagał, teraz jest wyścig szczurów, pogoń za pieniądzem, jeden chce być lepszy od drugiego, cel się nam rozszedł, zdobyliśmy go! Choć i wtedy pamiętam rodziny, w których brat rzucał jedzenie stoczniowcom, a drugi z pałką stał po drugiej stronie barykady – opowiada.
Mamy nadzieję, że sąsiedzi stoczni doczekają się pozytywnych zmian na ich podwórku, a nowe sąsiedztwo z ECS wniesie do życia dzielnicy dużo dobrego.

film "Twarogowi sąsiedzi"


film "Sąsiedzki gol"
«  1 2 3  »

fot. Grzegorz Mehring/ Archiwum ECS
«  1 2  »